Farby Naturigin: efekty i subiektywne wrażenia

2017-04-06
Farby Naturigin: efekty i subiektywne wrażenia

Lubimy opinie z pierwszej ręki. Zobaczcie co o farbach Naturigin sądzi gość naszego bloga - Ania Pietrasik.

Zachęcona doskonałymi opiniami na temat farb Naturigin, a także ich organicznym składem, po latach stosowania wyłącznie chemicznych specyfików do koloryzacji, w końcu zdecydowałam się na wypróbowanie czegoś naturalnego.

Byłam po prostu ciekawa efektów, tym bardziej, że włosy mam – łagodnie mówiąc – dość problematyczne.

Ogólna kondycja i rodzaj włosów przed użyciem farby Naturigin

Moje włosy są z natury bardzo suche, mocno porowate, z tendencją do puszenia się. Na dodatek są też niezwykle gęste i grube. Tak więc gdy tylko lekko się napuszą (szczególnie pod wpływem wilgoci), wyglądam jak owca przed strzyżeniem. Dosłownie.

Dlatego właśnie stwierdziłam, że zupełnie odstawiam chemię i stawiam na naturę. Od razu tutaj zaznaczam, że nie spodziewałam się cudu po pierwszym farbowaniu. Mam świadomość tego, że o włosy suche należy dbać ciągle, a poprawa ogólnej kondycji wymaga regularnej, intensywnej pielęgnacji. Chwila zaniedbania i wracamy do punktu wyjścia.

Aha, muszę jeszcze wspomnieć o kolorze wyjściowym moich włosów. Były to odcienie rudości z tu i ówdzie jaśniejszymi refleksami. Po 8 latach farbowania na rudo, poczułam chęć zainicjowania jakichś zmian. Wybrałam więc farbę Naturigin Light Ash Blonde 8.1, by stonować trochę ten intensywny kolor i powoli zacząć proces jego rozjaśniania.

Farba Naturigin – wrażenia i efekty

Po otwarciu opakowania farby Naturigin okazało się, że cały zestaw wygląda dokładnie tak, jak w przypadku znanych mi dobrze farb chemicznych. Krem koloryzujący, aktywator, odżywka i rękawiczki. Przeskanowałam wzrokiem ulotkę – samo farbowanie również miało przebiec identycznie. Super! Nie trzeba uczyć się nowych trików.

Nie obyło się jednak bez trzech niespodzianek. Dwóch pozytywnych i jednej… nieco mniej, ale do zaakceptowania.

Po pierwsze farba Naturigin ma superprzyjemny zapach. W porównaniu do amoniakowych odpowiedników – wprost nieziemski. Od razu czuć, że chemii tutaj nie ma.

Po drugie, konsystencja – farba Naturigin jest nieco rzadsza, mniej pieniąca się. To również oznaka, że nie dodano sztucznych substancji.

Po trzecie, włosy podczas mycia – hmn… strasznie sztywne, sprawiające wrażenie sklejonych. To to niezbyt przyjemne zaskoczenie. Nie mam pojęcia skąd ten efekt. Lekką poprawę odczułam po zastosowaniu odżywki. Włosy na mokro w dalszym ciągu jednak bardzo ciężko było rozczesać.

Pozostawiłam je więc do naturalnego wyschnięcia i… okazało się, że wróciły do normalnego stanu. Ba, mało tego! Okazały się dość miękkie w dotyku i naprawdę pięknie pachnące.

A efekt zdecydowanie przerósł moje oczekiwania. Farbując rude włosy na popielaty blond nie przypuszczałam, że zmiana będzie tak znacząca. Mysie odrosty stały się jaśniejsze, a intensywna miedź uległa naturalnemu stonowaniu, lekko zlewając się z jasnymi pasmami. I to wszystko wyłącznie za sprawą naturalnych składników! Niesamowite.

Jeżeli miałabym ocenić farbę Naturigin, dałabym jej 4,5 punktu na 5 możliwych. Połówkę odejmuję za uczucie sztywności i trudności w rozczesywaniu na mokro tuż po koloryzacji. Reszta to same plusy – zapach, konsystencja, skład, no i rewelacyjne rezultaty.

Te naturalne farby kupisz w drogerii Ecoandwell.pl.

Pokaż więcej wpisów z Kwiecień 2017
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel