Laurylosiarczan sodu, czyli co to jest SLS i czy powinniśmy się go bać?

2019-02-27

Laurylosiarczan sodu, który potocznie nazywa się SLS-em, tuż obok parafiny i parabenów, jest najmniej pożądaną substancją w kosmetykach. Jego zła sława urosła już na tyle, że nawet fakt, że jest to substancja dopuszczona do stosowania w kosmetykach naturalnych, nie ma znaczenia, a producenci kosmetyków z dumą podkreślają brak SLS-u w składach swoich produktów, w tym kremów do twarzy i balsamów do ciała. Czy słusznie? Czy SLS naprawdę jest taki zły, czy może straszenie nim jest tylko narzędziem w rękach marketingowców?  

Czym jest SLS?  

SLS, czyli sodium lauryl sulfate należy do grupy powierzchniowo czynnych detergentów anionowych, których zadaniem jest zmniejszanie napięcia powierzchniowego wody i działanie pianotwórcze. SLS, podobnie jak bliźniaczo podobny do niego SLES, stosuje się w produktach służących do mycia - zarówno ciała i włosów, jak i naczyń, podłóg, czy mebli. I chyba między innymi stąd wzięła się jego zła sława - jeśli coś jest stosowane w tak silnych, chemicznych detergentach i jest w stanie zmyć każdy brud, to nie może być jednocześnie łagodne dla skóry, prawda? No nie do końca, bo jednak stężeniu SLS-u w płynie do mycia naczyń zawsze będzie dużo wyższe niż w płynie do kąpieli i żelu pod prysznic. Ale o tym nie zawsze się nam mówi, natomiast chętnie podkreśla się fakt niekorzystnego działania kosmetyków z SLS-em na skórę.  

Jak laurylosiarczan sodu może zaszkodzić skórze?  

SLS jest substancją, która była poddawana wielu badaniom. Miały one na celu wykluczyć lub potwierdzić, czy jest to substancja mogąca wywoływać:  

  • przesuszenie skóry
  • podrażnienia i alergie skórne
  • podrażnienie śluzówki jamy ustnej
  • pieczenie i łzawienie oczu
  • osłabienie włosów
  • swędzenie skóry
  • pojawianiu się zaskórników
  • pojawianie się zaczerwień i krost na skórze
  • łuszczenie się skóry itd.  

Wyniki okazały się być zaskakujące, bo w żadnym z badań nie wykazano, żeby SLS miał szkodliwy wpływ na skórę. Chociaż pojawiło się kilka wskazań, kiedy rzeczywiście może być on szkodliwy i w jaki sposób właściwie stosować go w pielęgnacji, żeby nie wykazywał negatywnego działania na kondycję skóry i włosów.

Jeśli SLS nie szkodzi skórze, to o co tyle szumu?  

Najważniejszą zasadą, o której raczej nam się nie przypomina podczas rekomendowania kosmetyków bez SLS jest to, że te, które SLS zawierają nie zawsze będą szkodliwe dla skóry, o ile będą miały z nią krótki kontakt. Co to oznacza? Że kosmetyk zawierający SLS, np. żel pod prysznic nie podrażni nam skóry, jeśli zostanie spłukany z niej w ciągu kilku minut. Ten sam żel nie spowoduje też wysypu zaskórników i pojawienia się pokrzywki. Warto przy tym jednak pamiętać, że dotyczy to przede wszystkim skóry normalnej. Bo dla skóry wrażliwej, łojotokowej, skłonnej do częstych podrażnień, przesuszonej, skóry głowy zmagającej się z nadmiernym wypadaniem włosów lub różnego rodzaju dermatozami SLS może zaszkodzić. W takich przypadkach dużo bezpieczniejszą opcją jest wybieranie kosmetyków z łagodniejszymi substancjami myjącymi, takimi jak: coco glucoside, czy decyl glucoside.

Kosmetyków z SLS-em nie rekomenduję też skórze trądzikowej, bo ich dość silne działanie oczyszczające może prowadzić do nadprodukcji sebum i jeszcze większego przetłuszczania się skóry.  

Kosmetyki bez SLS - marketing, czy jednak dobry wybór?  

Unikanie kosmetyków zawierających SLS nie jest czymś, co będę Wam odradzać. Sama staram się unikać kosmetyków myjących z SLS-em w składzie, chociaż zdarza mi się, że od czasu do czasu po nie sięgam. I te od czasu do czasu, gdy np. umyję głowę szamponem oczyszczającym, nie ma negatywnego wpływu na kondycję skalpu i włosów. Zauważyłam też pozytywny wpływ niestosowania kosmetyków z SLS do mycia - z ciała zniknęły mi podskórne krostki. Nie dajmy się jednak zwariować i zachowajmy zdrowy rozsądek, zwłaszcza, gdy marketingowcy wciskają nam krem do twarzy bez SLS. Jest to bowiem zwyczajny chwyt reklamowy - SLS jako substancja pianotwórcza nie jest stosowany w kremach, balsamach i innych kosmetykach pielęgnacyjnych. Dodaje się go głównie do kosmetyków myjących.  

Co jeśli laurylosiarczan sodu nie jest dobry dla mojej skóry?  

Osoby z wrażliwą i skłonną do podrażnień skórą oraz osoby zmagające się z łojotokiem lub częstymi stanami zapalnymi skóry i dermatozami takimi jak atopowe zapalenie skóry powinny unikać SLS-u. Głównie dlatego, że bariera hydrolipidowa ich skóry i tak jest znacznie osłabiona, a skóra bardziej skłonna do podrażnień, które SLS, jako dość silny detergent może tylko nasilać. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest sięgnięcie po kosmetyki, które nie zawierają SLS, a jego miejsce zajmują wspomniane już wcześniej coco glucoside, decyl glucoside oraz lauryl glucoside, cocamidopropyl betaine i sodium cocoamphoacetate. Dobrym rozwiązaniem będą też naturalne mydła na bazie zimnotłoczonych olejów roślinnych oraz wszelkiego rodzaju olejki do mycia ciała.  

Warto też pamiętać o tym, że nie tylko SLS nie będzie substancją wskazaną do pielęgnacji wrażliwej skóry. Podobne działanie wykazują też: sodium laureth sulfate (SLES), ammonium lauryl sulfate, sodium coco sulfate, magnesium laureth sulfate czy sodium myreth sulfate.   Mam nadzieję, że tym wpisem rozwiałam Twoje wątpliwości odnośnie SLS-u. Jeśli jednak masz jakieś pytania - chętnie na nie odpowiem. Sama też mam pytanie do Ciebie - stosujesz kosmetyki z SLS-em, czy jednak ich unikasz?

Autor: Olga Pietraszewska - autorka bloga MakeHappyDay

Pokaż więcej wpisów z Luty 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel