3 sposoby na jesienna chandrę i niepogodę

sposób na jesienną chandrę i zły nastrój, sport na świeżym powietrzu

Jesienna chandra potrafi dopaść nawet najbardziej pogodnych optymistów. Coraz wcześniej robi się ciemno, coraz częściej pada, brakuje słonecznego ciepła… I mimo że w tym roku jesień rozpoczęła się pięknie, to z doświadczenia wiemy przecież, że ponura aura zdominuje w końcu te porę roku. Warto się zatem zawczasu przygotować. Zgodnie z zasadą, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

Jak poradzić sobie ze złym nastrojem jesienią?

Sposobów na poprawę nastroju oczywiście jest wiele, ale ja postanowiłam zaproponować kilka bardziej kompleksowych rozwiązań. Zainspirowała mnie marka Mokosh, która rekomenduje łączenie prostych zabiegów pielęgnacyjnych w kosmetyczne rytuały. Ja jednak poszłam o krok dalej, nie ograniczając się wyłącznie do kosmetyków.

Aby odeprzeć ataki złego nastroju, trzeba działać na wielu frontach! Oto moje sposoby na jesienną chandrę:

RYTUAŁ 1: Wysiłek fizyczny + aromatyczna kąpiel + peeling + regeneracyjny koktajl

Co będzie Ci potrzebne?

  1. Godzinny (co najmniej!) wysiłek fizyczny
  2. Sól do kąpieli Pomarańcza z cynamonem Mokosh
  3. Odżywczy peeling cukrowy Cynamon Clochee
  4. Koktajl z jarmużu, mrożonych truskawek i mleka kokosowego

Możesz sobie poćwiczyć na siłowni, pójść na pływalnię albo wybrać się na jogging. Wybór należy do Ciebie. Ważne tylko, by się zmęczyć. To wyzwala endorfiny, pozwala pozbyć się stresu i bezpośrednio przekłada się na nastrój. Na obolałe po wysiłku mięśnie pomoże kąpiel z dodatkiem soli jodowo-bromowej o cytrusowym zapachu, która orzeźwi i doda energii. Natomiast cynamonowy peeling pomoże pozbyć się toksyn z organizmu i ujędrni skórę. W międzyczasie warto popijać regeneracyjny koktajl – połączenie jarmużu, mleka kokosowego i truskawek to bomba witaminowa, która wspomoże zmęczone ciało. Doda ci on energii, a jesienna chandra nie zdąży zagościć na dłużej.

RYTUAŁ 2: Moc maseczek + olejki eteryczne + książka + rozgrzewająca herbata z imbirem

Co będzie Ci potrzebne?

  1. Glinka zielona/czerwona /biała Mokosh – w zależności od typu cery
  2. Odżywcza maska do włosów LuLu and Boo z masłem shea i olejkiem jojoba
  3. Olejek lawendowy Mokosh
  4. Dobra książka – może coś Szczepana Twardocha albo Olgi Tokarczuk?
  5. Herbata z imbirem, cynamonem i pomarańczą wg przepisu EcoAndWell.pl

Oczywiście najpierw weź prysznic i oczyść twarz. Potem nałóż na włosy (suche!) nawilżającą maskę, a na twarz – maseczkę z glinki, która najlepiej odpowiada potrzebom twojej cery. Otul się miękkim szlafrokiem, zapal kominek zapachowy z działającym relaksująco na zmysły olejkiem eterycznym i zatop się w wybranej książce, popijając rozgrzewająca herbatę z imbirem i cynamonem. Po ok. 15 minutach zmyj oba kosmetyki, a na twarz nałóż wybrany krem bądź olejek. Kontynuuj leniuchowanie, ciesząc się kolejnymi stronami książki i cudownym aromatem lawendy.
To, kiedy zdarza mi się być samej w domu, mój ulubiony sposób na jesienną chandrę .

RYTUAŁ 3: Lekka kolacja + romantyczny masaż + ulubiona muzyka

Co będzie Ci potrzebne?

  1. Świeże warzywa, ziołowy dip i deska serów + koktajl z kiwi, pietruszki i pomarańczy
  2. Świeca do masażu 2Senses
  3. Relaksująca muzyka: może Dave Koz lub ostatnie odkrycie – Julia Pietrucha?

To przepis na romantyczny wieczór tylko we dwoje. Najpierw lekka kolacja – przydadzą się pokrojone w słupki warzywa (np. marchewka, cukinia, papryka), ziołowy (np. rozmarynowy) dip, kilka rodzajów serów i zielony, odmładzający koktajl. A potem masaż – ciepły wosk pomoże pozbyć się zmęczenia i stresu, natomiast sam dotyk bliskiej osoby i zapach olejku ukoi umysł i pobudzi zmysły. Działa równie dobrze na plecy, jak i stopy. Wszystko to przy akompaniamencie ulubionej muzyki. Nie ma mowy o złym nastroju.

Może moje propozycje przypadną Ci do gustu?

Oczywiście poszczególne etapy rytuałów poprawiających samopoczucie w szaro-bure dni możesz dowolnie modyfikować i dostosowywać do swoich potrzeb. Tworzyć z nich swoje sposoby na jesienną chandrę. Przeprowadzaj je co najmniej raz w tygodniu tak, jak lubisz. Ważne, byś poczuła się bosko zrelaksowana i odzyskała doskonały nastrój!

5 bestsellerów tej jesieni, nie tylko kosmetycznych

bestsellery jesieni, kosmetyki naturalne, świece sojowe o ciepłym zapachu

Każda pora roku niesie ze sobą zapachy i smaki, bez których byłaby nijaka. Jesień i zima to czas cynamonu, wanilii, fig, goździków i pomarańczy. Ale, jak pokazuje nasza lista bestsellerów, szukacie ich nie tylko w kuchni 🙂

Najlepiej sprzedające się tej jesieni kosmetyki naturalne ( i nie tylko)

  1. Świece Hagi w słoiku: Korzenna Pomarańcza, Zimowy Las i Słodka Wanilia

    Są po prostu piękne i to pod każdym względem: opakowanie, grafika na słoiku i ten zapach! Ręcznie robione na bazie wosku sojowego z dodatkiem olejków eterycznych o konkretnych właściwościach aromaterapeutycznych. Nie są toksyczne i bardzo długo się palą.
    W duńskich domach, świece są obowiązkowym elementem wystroju wnętrz. Może dlatego jest to najszczęśliwszy naród w Europie, pomimo deszczowej pogody i krótkich dni.

  2. Mydło w płynie Yope – Figa

    Rzadka to sprawa żeby mydło w płynie miało aż tyle składników pochodzenia naturalnego. Do tego ma ciekawie zaprojektowane, praktyczne opakowanie z pompką, jest wydajne i ma świeżą, owocową, lekko słodką nutę zapachową. Do pary często wybieracie Balsam Yope o tym samym zapachu. Obydwa te kosmetyki są też dostępne w zestawie na prezent.

  3. Sól do kąpieli Mokosh Pomarańcza z cynamonem

    Pachnie tak doskonale, jak nazwa na to wskazuje. Ale poza zmysłami, pieści tez skórę: odżywia ją i pomaga usunąć z organizmu toksyczne substancje. Można jej używać do kąpieli i jako peelingu. W tym drugim przypadku wystarczy połączyć ją z ulubionym olejem: arganowym, kokosowym lub jojoba.

  4. Bio IQ serum po oczy

    Nie pachnie przyprawami korzennymi, ani pomarańczą, ale doskonale pielęgnuje delikatną skórę wokół oczu. Każda z nas chce przecież dobrze wyglądać niezależnie od pory roku. Bardzo nas cieszy, że polubiłyście kosmetyki tej marki. Zasługują na to!

  5. Pomada do ciała z olejem z rokitnika Hagi

    Brzmi tajemniczo? Pomada to po prostu balsam w sztyfcie. Zrobiona z kombinacji olejów działa na skórę jak leczniczy kompres. Prawie słychać jak ta popękana, spierzchnięta i przesuszona, oddycha z ulgą. Pomada może być stosowana na całe ciało, lecz szczególnie chwalicie ją za to, jak dobrze pielęgnuje skórę łokci, kolan i dłoni.
    Pomadę z masłem kakaowym lubicie prawie tak samo mocno.

Który z tych bestsellerowych kosmetyków naturalnych podoba Ci się najbardziej? A może masz własnego faworyta, bez którego nie możesz obejść się jesienią? Podziel się w komentarzu! Chętnie przetestujemy kolejne pachnące nowości.

Kosmetyki John Masters Organics: prawdziwa filozofia naturalności

kosmetyki do włosów John Masters Organics, spray do włosów SCALP JMO

Nic tak dobrze nie tworzy marki, jak wartości nieugięcie wyznawane przez jej założyciela. A kosmetyki John Masters Organics są nie tylko firmowane nazwiskiem stylisty. Przede wszystkim bowiem odzwierciedlają głoszone przez niego od lat poglądy i filozofię życia w zgodzie z naturą. Mało tego, historia tego człowieka i firmy, którą zbudował, to świetny materiał na scenariusz filmowy, bądź książkę o amerykańskim idealiście!

Kosmetyki John Masters Organics – odzwierciedlenie ideałów twórcy?

Stylista fryzur, miłośnik zwierząt, nowojorczyk. Początkowo (w latach 70.) pracował w dobrych salonach fryzjerskich w Nowym Jorku i Miami, gdzie jego talent do cięcia i koloryzacji szybko dostrzegli celebryci. Wtedy dopiero jego kariera zaczęła nabierać rozpędu.

W tym samym czasie John Masters zaczął także interesować się organicznymi substancjami i ich zastosowaniem w pielęgnacji włosów. I to pomimo tego, że wszędzie królowały syntetyczne produkty, a wiedza o ich szkodliwości była praktycznie znikoma. Na masową skalę wykorzystywano żrące, toksyczne chemikalia (m.in. do farbowania), których teraz próżno szukać nawet w słabej jakości sklepowych kosmetykach.

John szybko zdał sobie sprawę z ich fatalnego wpływu na zdrowie i zaczął przyjmować klientów w swoim nowojorskim mieszkaniu, by móc bez przeszkód eksperymentować z naturalnymi sposobami pielęgnacji. Tym samym wprowadził krztynę naturalności do świata pełnego sztuczności. Sam przeciw wszystkim! Takie były początki. A co dalej?

JMO – który kosmetyk powstał pierwszy?

Oczywiście pierwszy kosmetyk stworzony przez Johna Mastersa przeznaczony był do pielęgnacji włosów. Wkrótce jednak pojedynczy preparat rozwinął się w całą linię kosmetyków i powstała firma John Masters Organics, która zdobyła dość spore uznanie w Nowym Jorku. A to pozwoliła na otwarcie pierwszego salonu firmowego w Soho – jedynego naturalnego w całym mieście. Był rok 1994.

Tak więc – wszystko zaczęło się od włosów i umiłowania naturalności. Później, w pierwszej dekadzie XXI wieku, oferta marki została uzupełniona o organiczne kosmetyki John Masters Organics do twarzy i ciała. Aktualnie produkty JMO dostępne są w 41 krajach, a asortyment jest stale poszerzany. Co jednak najważniejsze – wyznawane zasady nie uległy przez te wszystkie lata żadnej zmianie.

Kosmetyki John Masters Organics: najważniejsze zasady

Kosmetyki JMO są przede wszystkim naturalne. Ich składniki pochodzą z naturalnych upraw, w których żadnych procesów się nie przyspiesza, a chemiczne ulepszacze zastępuje się naturalnymi nawozami.

Produkty sygnowane JMO muszą spełniać surowe wymagania, m.in.:

  1. 70-100% składników musi pochodzić z organicznych upraw.
  2. Nie mogą zawierać żadnych parabenów, SLS-ów i SLES-ów, pochodnych ropy naftowej, itd.
  3. Składniki nie mogą być modyfikowane genetycznie.
  4. Testów nie wolno przeprowadzać na zwierzętach.
  5. Wszystkie olejki muszą być tłoczone na zimno, aby nie pozbawiać ich cennych wartości.
  6. Każdy składnik musi mieć udowodniony dobry wpływ na skórę lub włosy.
  7. Składniki i opakowania muszą być biodegradowalne.

Brzmi kusząco, czyż nie? 🙂

Kosmetyki John Masters Organics: luksus w zasięgu ręki?

Aby nie zostać posądzonymi o gołosłowność, na przykładach czterech produktów pokażemy Wam, co można znaleźć w składach kosmetyków z logo JMO!

  1. Odżywka John Masters Organics ułatwiająca rozczesywanie – Cytrus i gorzka pomarańcza
    Kwiatowe ekstrakty, oleje jojoba i kokosowy, aloes, witamina B5 i moc naturalnych olejków eterycznych tworzą razem zdecydowany bestseller wśród kosmetyków do włosów JMO. Sprawia on, że włosy łatwiej rozczesać, a na dodatek pięknie pachną cytrusami.
  2. Szampon do włosów suchych John Masters Organics – Wiosenny pierwiosnek
    Nazwa pochodzi oczywiście od jednego z jego głównych składników, który świetnie nawilża włosy. Poza tym ten szampon JMO posiada ekstrakty z ziaren pszenicy, drzewa cedrowego, ziaren kokosa, róży i geranium oraz olejek z awokado.
  3. Kuracja do włosów John Masters Organics
    Przeznaczona do suchych włosów i rozdwajających się końcówek kuracja to wspomniany wyżej, legendarny już pierwszy kosmetyk stworzony przez Johna Mastersa. Zawiera m.in. wyciągi z lawendy, korzenia marchewki, skwalenu, rozmarynu i drzewa cedrowego oraz olejek jojoba. Słowem – odżywcza bomba witaminowa!
  4. Żel do mycia ciała John Masters Organics – Geranium i grejpfrut
    Mieszanka kwiatu geranium, grejpfruta, lawendy, słonecznika i białej herbaty sprawia, że po wyjściu spod prysznica skóra nie jest wysuszona, a wręcz przeciwnie – jest cudownie nawilżona, miękka i gładka. Dokładnie tak, jak lubimy.

Podobnie świetne składy mają wszystkie pozostałe kosmetyki John Masters Organics. Bezkompromisowo! Zupełnie tak, jak John Masters wymyślił sobie już 40 lat temu.
Który z kosmetyków marki lubicie najbardziej? Dajcie znać w komentarzach!